Jestem sobie artystą czyli Tu Sprzedaję http://srebrnaagrafka.pl/artysci/bell
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opis. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 kwietnia 2011

Wykończenia

Dziś rozpiszę się na temat ozdabiania modeliny. Przydatne głównie przy biżuterii ,,spożywczej", ale nie tylko ;)

1. Numerem jeden jak dla mnie są farby. Konkretniej akryle. Pięknie się mieszają i często pozwalają zaoszczędzić mnóstwo czasu, który zużylibyśmy na mieszanie modeliny. Ja ostatnio zaczęłam się do farbek baardzo przekonywać. Wspominałam już o blogu Ivonei? Chyba tak. Tu znajdziecie sporo prac z zastosowaniem farbek. Zajrzyjcie też TUTAJ. Farbami oczywiście malujemy już po utwardzeniu modeliny. Możemy ew. przed pieczeniem mieszać akryle z modeliną w celu uzyskania innych kolorków. Warto zaopatrzyć się w kilka naprawdę cieniutkich pędzelków.

2. Suche pastele (nie mylić z olejnymi). Można używać zarówno przed i po wypieczeniu. Ja osobiście polecam przed, wszystko się wtedy ładnie przyklei. Zwykle jednak konieczne jest lakierowanie. Ja na niewypieczone wyroby nakładam wacikiem pastele i lekko nawilżam chusteczką dla niemowląt. To troszkę rozpuszcza i utrwala pastele.

3. Silikon. To chyba większość z was wie o co chodzi. Tak, tak, o bitą śmietanę na babeczkach, ciastkach i wszelkich wyrobach ,,cukierniczych". dobrze zaopatrzyć się też w tylki, takie do wyciskania mas na torty. O barwieniu silikonu był już post tutaj.

4. Owoce Fimo. Przydadzą się zwłaszcza początkującym, osoby wprawione dadzą radę same zrobić owocki. Dla niewtajemniczonych; chodzi o to:

5. Bulion. Cóż to za dziwactwo, które do tego nazywa się jak zupa? Chodzi o malutkie koraliki do paznokci, często używane do ozdabiania babeczek. Do kupienia w sklepach z pierdółkami do paznokci.

6. Czarny cienkopis do płyt. Ja zawsze staram się mieć go pod ręką. Jest idealny do robienia drobnych wykończeń (np. mój charms z buźką był robiony właśnie cienkopisem)

piątek, 8 kwietnia 2011

Narzędzia przydatne w pracy z modeliną.

Nie będę to pisać o półfabrykatach, ani o przydasiach do zdobienia biżuterii, bo na to mam zaplanowane osobne posty. Na razie jednak opowiem troszkę o narzędziach, które w pracy z modeliną okażą się przydatne. Większość z nich można znaleźć w każdym domu, więc jakoś specjalnie inwestować nie trzeba :). Ale po kolei:

- Żyletka. Tu chyba wyjaśniać nie trzeba - służy po prostu do cięcia modeliny. Można ją zastąpić nożem do tapet (ale musi być naprawdę ostry) lub skalpelem

- Drobny papier ścierny. Przyda się do wygładzania gotowych prac np. w celu usunięcia odcisków palców.

- Rękawiczki jednorazowe. Szczególnie przydatne przy używaniu na przemian kontrastowych lub mocno
barwiących kolorków. Nie trzeba non stop myć rąk, poza tym nie zostawiamy odcisków palców.

- Chusteczki nawilżone. Woda ogólnie na modelinę ma kiepsko działa. A takie chusteczki nie mają wody, tylko oliwkę i inne ,,czyściki". Poza tym oszczędzimy sobie latania do łazienki co kilka minut w celu umycia rąk.

- Zapałki. Ja zawsze mam w zanadrzu kilka zwykłych i dwie lub trzy do zapalania zniczy - są z reguły grubsze. Ważne żeby zapałki miały kwadratowy przekrój i nie miały zbyt dużo wystających drzazg (można je a razie czego lekko spiłować papierem ściernym).

- Wykałaczki i igła.

- Szpilka z główką na końcu. Przydaje się do robienia różniastych wgłębień.

- Szpilka (taka do biżuterii, nie do szycia). Jest mnie ostra od igły i zostawia troszkę inny efekt. Ogólnie to coś pomiędzy igłą a wykałaczką.

- Szczoteczka do zębów. Do robienia efektu ciasta.

-Pędzle. Część z włosiem fajnie wygładza, a ta przeciwna przydaje się do robienia wgłębień. Takie 2 w1.

- Wałek. ja używam pustego opakowania po lakierze do włosów.

Ja używam tylko tego. Jasne, że wystarczy modelina wykałaczka i tępy nożyk, ale ja lubię sobie ułatwiać życie w największym możliwym stopniu ;]. Jeśli macie jakieś własne narzędzia, to piszcie w komentarzach.

piątek, 25 marca 2011

Słówko o modelinie

Postanowiłam na dobry początek wrzucić artykulik o modelinie ogólnie. Nie to jest celem bloga, ale stwierdziłam, że - żeby było ciekawiej - raz na jakiś czas troszkę się rozpiszę. Poza tym nie mam chwilowo zdjęć, w sobotę zamierzam to nadrobić, ale że jakoś tak tu pusto było to postanowiłam napisać. Ogólnie nad składem chemicznym modeliny - nazywanej też masą termoutwardzalną - roztkliwiać się nie będę. W skrócie jest to pcv i rozpuszczalnik, więc co by nie mówić - plastik. Ogólnie ja wyróżniam dwa typy modelin; szkolne i artystyczne. Nie wiem, tak już je sobie nazwałam. Wśród artystycznych znajdzie się na pewno Fimo, Sculpey, a także kilka innych mas niedostępnych w Polsce. Jeśli chodzi o szkolne, to zaliczę do nich na pewno wszystkie marketówki i inne sprzedawane na paczki. Zacznijmy więc od tych szkolnych. Jest ich mnóstwo. Jak dla mnie bezkonkurencyjnie najlepsza jest Astra. Jest troszkę twardsza od Fimo i krócej zachowuje świeżość - po prostu nieodpowiednio przechowywana wysycha. Poza tym ma mniejszą gamę kolorów, choć występuje w kilku wariantach kolorystycznych:
- zwykła (żółty, zielony, czerwony, niebieski, biały, czarny)
- fluorescencyjna (kolory są bardziej pastelowe niż fluorescencyjne: pomarańczowy, fioletowy, różowy, niebieski, zielony, żółty)
- brokatowa (te same co w zwykłej tylko troszkę inne odcienie)
- ekstra (zwykła - brązowy, różowy, fioletowy, pomarańczowy, beżowy, brązowy)
Kosztuje ok. 8 zł za 6 kolorów. Nie blaknie podczas pieczenia, ale wyroby nie są tak gładkie jak z Fimo, często trzeba je szlifować. Na dodatek są troszkę mniej trwałe i łatwiej się łamią
A teraz kolej na te artystyczne. Szczerze mówiąc nie mam tu doświadczenia z innymi firmami niż Fimo, ale słyszałam że Sculpey jest porównywalny. Więc wypowiem się tylko na temat Fimo. Jak dla mnie to numer jeden wśród modelin - miękka, łatwo się wyrabia, ma bardzo szeroką gamę kolorów, są też kolory specjalne (brokatowe, fluorescencyjne, transparentne), bardzo łatwo się formuje, kolory nie blakną w czasie pieczenia, a gotowe formy zachowują swój kształt. Fimo ma jednak jedną wadę, która może okazać się nie do przeskoczenia: cenę. Kostka Fimo ważąca 56 g kosztuje ok. 7-9 zł, a to tylko jeden kolor. Aby stworzyć coś sensownego, potrzeba kolorów więcej.

Chciałam jeszcze machnąć coś o narzędziach przydatnych przy pracy z modeliną, ale żeby nie przedłużać - zrobię to kiedy indziej. Na dzisiaj koniec.